sobota, 2 stycznia 2010

Nowy Rok - nowy początek?

Podobno początek roku to najlepszy czas na podsumowania, postanowienia i zmiany. Ja już od kilku lat niczego takiego nie robię. Zmienić siebie lub swoje życie można zawsze, a nowy rok niekoniecznie jest na to najlepszym okresem. No bo co poradzić jeżeli w zaplanowanym czasie nic nie nastąpi? Nic się nie zmieni i nadal tkwimy w punkcie wyjścia - cały rok uważać za zmarnowany? Poza tym jak dokonać podsumowania całego roku? Ja nie potrafię, raz jest lepiej, a raz gorzej...taka sinusoida...
Na jedno jednak zawsze mam nadzieję, że Nowy Rok będzie jeszcze lepszy niż ten, który odszedł i tak właśnie każdy przeżywam, staram się żeby nic mi z niego nie umknęło i wyciskam z każdego dnia tyle ile mogę...

Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku!!! Bawcie się w trakcie 2010 jak najlepiej:)



A jeżeli chodzi o Sylwester, to w tym roku był świetny:) Każdy uczestnik zabawy przyniósł coś specjalnego. Ja w tym roku odkurzyłam stary przepis na drobną przekąskę na deser, którą odkryłam już prawie 10 lat temu - również w Sylwestra - w Mediolanie.

Daktyle nadziewane serkiem Mascarpone



Daktyle przecinamy, wyjmujemy pestkę (jeżeli jest, oczywiście) i w jej miejsce wkładamy około łyżeczki serka. Na górę można dodatkowo położyć połówkę orzecha włoskiego.

A oprócz tego śliwki w szynce szwardzwaldzkiej, talerz antipasti i wiele innych pyszności, głównie z blogu Smak Imprezy.pl



Małe a cieszy:)


czwartek, 12 listopada 2009

Szwedzkie smaki

P.S. Wiem, że tradycyjnie jest na końcu, ale taką wiadomość koniecznie trzeba umieścić na samym początku:) Właśnie przeczytałam, że poniższy przepis został nagrodzony w konkursie "Skandynawskie inspiracje kulinarne" organizowanym przez Olę z blogu Sweet Spoon!
Woohooo!!! Bardzo dziękuję:)

Hej! Hur mår du? Jag kan inte tala svenska så bra :) I to by było na tyle po półrocznej przygodzie z językiem szwedzkim. Słówka zapomniałam, ale sentyment pozostał...
Dlatego też dzisiaj zapraszam do kuchni szwedzkiej, w sumie najbardziej znanej z klopsików, a szkoda bo jest bardzo ciekawa i różnorodna.
Poniższe kluseczki bez dodatków wydają się w smaku bardzo mdłe (oczywiście na pierwszy rzut oka lub kubków smakowych), ale z dodatkami nabierają wyrazistego smaku.



Kroppkakor med rötbetor

Czyli nadziewane kluski z marynowanymi na słodko burakami
(4-6 porcji)



10 średniej wielkości ziemniaków, 2-3 żółtka, 150-189g mąki razowej, 1 łyżeczka soli, 1 cebula, 200g solonej wołowiny (najlepsza jest wędzona - może być bardzo chudy boczek lub szynka), 2 łyżeczki rozgniecionego ziela angielskiego
Ziemniaki obrać i ugotować.
Wołowinę pokroić w bardzo małą kostkę, cebulę posiekać. Podsmażyć mięso z cebulą i zielem angielskim.
Ugotowane ziemniaki przecisnąć przez praskę lub rozgnieść i wymieszać z żółtkami i solą. Puree odstawić do ostygnięcia. Do chłodnych ziemniaków dodać mąkę, ugnieść i uformować wałek, który następnie pokroić w 2,5cm części. W każdym kawałku zrobić palcem wgłębienie i nadziać mięsem, zrolować w dłoni tak aby powstała kształtna kulka.
Kluseczki ugotować w osolonej wodzie - gotować około 5-6min po wypłynięciu klusek.

Rötbetor



½ kubka octu, ½ kubka wody, ½ kubka cukru, 1 łyżeczka soli, szczypta pieprzu
Ugotowane buraki obrać i pokroić w plasterki. Ocet, wodę, cukier, sól i pieprz zagotować w rondlu, zmniejszyć ogień i gotować jeszcze około 5 min. Buraki przełożyć do miski i zalać gorącą marynatą, przykryć i odstawić na minimum 2 godziny.

Kluseczki podajemy polane roztopionym masłem z buraczkami na boku.
W innej wersji kluski serwujemy z konfiturą z żurawiny.

Hej då!

sobota, 7 listopada 2009

Rozgrzewająca zupka pomidorowa

Coraz zimniej i szaro na dworze, więc czas się rozgrzać nie tylko smakiem, ale i kolorem jedzonych potraw.
Dla mnie każda zupa pomidorowa nadaj się do tego celu. Uwielbiam tradycyjną pomidorówkę, a'la meksykańską, włoską, krem z pomidorów itd. Tą wersję zupy pomidorowej odkryłam dopiero kilka tygodni temu, jest to jeden z najprostszych i oczywiście pyszniejszych przepisów jakie napotkałam.



1 cebula pokrojona w kostkę, ząbek czosnku posiekany, 1 łyżka oliwy, 1 łyżka przecieru pomidorowego, 2 puszki pomidorów (lub w sezonie dojrzałych słodkich pomidorów, obranych ze skórki i posiekanych), ok. 1.5 litra wody, ewentualnie kostka rosołu, dużo pieprzu, sól, szczypta cukru
natka pietruszki do przybrania i łyżka jogurtu naturalnego

Rozgrzać oliwę w garnku, wsypać cebulę, zeszklić, dodać szczyptę cukru i czosnek, przemieszać i lekko podsmażyć - nie dopuścić do zbrązowienia. Następny w kolejce do garnka jest przecier, ponownie po dodaniu ok. 1/2 min podsmażyć i wlać pomidorki. Krótko podgotować (do zagotowania) i dolać wodę. Tutaj już prawie finiszujemy - dodajemy kostkę rosołową i doprawiamy zupę do smaku solą i pieprzem - ja uwielbiam potrawy pikantne, więc pieprzu u mnie jest co nie miara:).
Po zagotowaniu całości, odstawiamy garnek z gazu i całość miksujemy i zupa gotowa jest do podania. Jeżeli nie lubimy grudek (mnie one nie przeszkadzają) można jeszcze dodatkowo przecedzić zupę przez sitko.
Ponieważ pomidorówka z tego przepisu ma bardzo mocny smak, podaję ją z kleksem jogurtu naturalnego i dla ozdoby, posypuję natką pietruszki.
Zupka ma jeszcze jedą zaletę - można podawać z makaronem lub bez.
Smacznego:)

niedziela, 4 października 2009

Rybka w pomidorach

Przed długi czas absolutnie wzbraniałam się od jedzeniach jakiejkolwiek ryby, która nie była marynowana - wyjątkiem była smażona makrela lub śledź. A ponieważ staram się jeść zdrowo i dietetycznie (czasami mi się udaje) to ryby całkowicie wypadły z mojego jadłospisu. Prawdopodobnie moja niechęć do ryb spowodowana była przez wspomnienia z dzieciństwa, kiedy to jedyną dostępną rybą był mintaj tak cieniutki, że więcej zawsze panierki na nim było niż faktycznie ryby.
Ostatnio przełamałam się jednak i postanowiłam przynajmniej dwa razy w tygodniu jadać rybki, nie ciągle ten sam gatunek, ale próbować, próbować i jeszcze raz próbować, co by potem nie żałować straconego czasu:)
Więc zaczynam...dzisiaj -

Dorsz na pomidorach i pod pomidorami - czyli w sumie w pomidorach



Składniki potrzebne na jedną porcję - dorsz świeży filety bez skóry 125 g, 1 mały pomidor (pokrojony w plasterki), ½ średniej cebuli (pokrojonej również w plasterki), ząbek czosnku (posiekany), natka, tymianek, oliwa, cytryna, sól, pieprz

Dorsza posypać solą i pierzem, polać odrobiną soku z cytryny.
Małą formę do zapiekania lub blachę wyłożyć folią aluminiową - nasmarować oliwą.
Na blasze ułożyć plasterki cebuli, pomidora, posypać czosnkiem i kawałki dorsza, na górę ponownie - cebula, pomidor i czosnek. Przed włożeniem do piekarnika polać jeszcze odrobiną oliwy i posypać przyprawami oraz ziołami.
Piec ok 30-40min w piekarniku nagrzanym do 200stC.

Obiecuję, że wyjdzie przepysznie:)



wtorek, 8 września 2009

Małe i szybkie co nie co

No i wpadli znajomi z niezapowiedzianą, "szybką" wizytą. A jak to przeważnie w takich sytuacjach bywa - w lodówce pustki znaczne i do tego oczywiście komentarze w stylu "nie rób sobie kłopotu, my już wychodzimy". Cóż trzeba było coś szybkiego i sycącego wymyślić...troszkę sceptycznie podeszłam do swojego pomysłu, ale nawet nawet smaczne wyszły - Kanapeczki z ciasta francuskiego na ciepło i nadziewana bagietka.



Na Kanapki: ciasto francuskie pokrojone (w sumie nie ważne jak - kwadraty, prostokąty, trójkąty itp.), wędlina (u mnie był Kindziuk), rukola, papryka bez skórki, oliwki, ser żółty i mozzarella, pomidorki koktajlowe.

Na Bagietkę: bagietka (taka do podpieczenia w piekarniku), sos pomidorowy z pieczarkami i dokładnie takie samo nadzienie jak powyżej (pomijając pomidorki)



Wykonanie jest banalnie proste:
- Kanapki: kładziemy na ciasto tyle pyszności ile nam się podoba:), wkładamy do piekarnika nagrzanego do ok. 200st i pieczemy 10-15 min (trzeba uważać, czasami szybciej są gotowe)
- Bagietka - przekrawamy na pół, smarujemy sosem pomidorowym i kładziemy tak jak wyżej, składamy bagietkę w całość i zawijamy w folię aluminiową - do piekarnika na czas podany na opakowaniu bagietki (ja po tym czasie posypałam górę ziołami i włożyłam jeszcze na kilka minut do piekarnika co by skórka zbrązowiała i stała się chrupiąca).

I tyle:) Smacznego!



poniedziałek, 7 września 2009

Ukraińskie wspomnienia

Najlepszym sposobem na przedłużenie wspomnień z podróży jest ugotowanie sobie od czasu do czasu pyszności, które jadło się na wojażach. Spotykając się ze znajomymi po powrocie na wspólnym oglądaniu zdjęć lubię zrobić im niespodziankę i zaserwować coś z typowej kuchni kraju, w którym byłam. Nie inaczej było tym razem...Kotlet po kijowsku z pieczonymi kartoflami i sałatką. Jedynym odstępstwem była sałatka - na Ukrainie przeważnie dostaniecie "marchewkę po koreańsku", u mnie była sałatka z rukolą i pomidorami.



Kotlet po kijowsku

Filet z kurczaka, sól, pieprz, jajo, mąka, bułka tarta
Masło, natka pietruszki
Olej

Masło - na jeden filet ok, 1 1/2 łyżki - mieszamy dokładnie z natką. Formujemy wałeczek i wkładamy na ok. godzinę do lodówki.
Filet lekko rozbijamy, solimy i pieprzymy. Na środek kładziemy masło i zawijamy w roladkę. Panierujemy rozpoczynając od jajka, potem obtaczamy w mące, znowu jajko, mąka, jajko, bułka tarta, jajko i w końcu bułka tarta. Dzięki temu nie trzeba spinać rolady wykałaczkami.
Opanierowany kotlet kładziemy na mocno rozgrzany olej. Smażymy około 15 - 20 minut.
W przepisie oryginalnym kotlet smaży się na głębokim tłuszczu, a do masła dodaje się jedno żółtko (na 4 filety).
Do kotleta najlepsze są pieczone ziemniaki/frytki/talarki i oczywiście marchewka po koreańsku - ale to za jakiś czas:)



A tak wygląda Kotlet po kijowsku podawany na Ukrainie:

niedziela, 7 czerwca 2009

Ciasto migdałowo-truskawkowo-jogurtowe

Eh, żeby tak choć raz trafić na pyszne i proste ciasto z owocami od razu. Wybierasz przepis i bach - ciasto bez zakalca gotowe. Hahaha! Po wielu próbach w końcu znalazłam, wyszło za pierwszym razem, a migdały dodały pysznego smaczku.
(Przepis z blogu - Happy Home Baking)



125ml (1/2 szklanki) jogurtu naturalnego, 100g (1/2 szklanki) cukru białego, 60g (1/2 szklanki) cukru brązowego, 3 jaja, 95 g (1/2 szklanki) mielonych migdałów, 140g (1 szklanka) mąki, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, 125 ml (1/2 szklanki) oleju, truskawki pokrojone na połówki

Piekarnik rozgrzać do 180st. C. Formę tortową o średnicy 20 cm wyłożyć papierem do pieczenia.
Wymieszać mikserem: jogurt, cukier oraz jaja. Dodać zmielone migdały i przesiać mąkę razem z proszkiem do pieczenia. Wszystko wymieszać. Wlać powoli olej i ponownie zmiksować.
Do formy wylać ok 2/3 masy, ułożyć truskawki i wylać resztę ciasta.
Ciasto piec 40 - 50min (najlepiej przed wyjęciem przeprowadzić próbę "patyczkową" :).